Śmiało podążaj za marzeniami

Kiosk, kiosk ruchu. Ten, kto wychowywał się w PRLu z pewnością pamięta kioskowy zapach mieszanki chemii, prasy i zabawek. Atmosferę zakupów, jakże trudną dziś do podrobienia, wyjątkową. Może to przez fakt, że za szybką (i kratą) wszystko wydawało się takie cudowne, a my marzyliśmy o pluszakach, lalkach i plastikowych żołnierzykach?

Kiosk budzi wiele skojarzeń, przywołując liczne wspomnienia. Co ciekawe, nie tak dawno oglądałam film poświęcony pewnej kioskarce, która dzielnie prowadzi kiosk od przeszło trzydziestu lat. A potem przeglądając profile książkowe natrafiłam na TEN kiosk, kiosk, który dostarczył mi i mojemu synowi naprawdę fajnych wrażeń i przemyśleń.

Zaczęło się od filmu animowanego, chociaż zawsze mam dylemat co najpierw: film czy książka, tym razem wybrałam film. I dobrze. Przejęłam się nim, wzruszyłam i już wiedziałam, że Mateuszowi z pewnością się ta historia spodoba. Przyszła książka, puk, puk – proszę wejść, śmiało. Rozgościła się na dobre. W którąś letnią, sierpniową sobotę usiedliśmy na kanapie, by udać się do „Kiosku” Anete Melece.

Pierwszy zachwyt wzbudziła okładka z okienkiem, wiadomo, że każdy kiosk musi posiadać okienko. Jest ono łącznikiem, przejściem między światami. Mówiąc wprost, bez okienka nie ma kiosku. Kiosk byłby też nieciekawy, gdyby nie człowiek, który w jego wnętrzu zasiada. Z wielką uwagą śledziłam emocje na twarzy syna, gdy czytał kolejne strony. Była radość, ciekawość, zdziwienie, czasem kwestionowanie, że przecież tak się nie da, bywało współczucie i coś, co trudno ubrać w słowa – ale wiemy już, że nie wszystko musi być do końca określone.

Przepiękna historia, uwrażliwiająca na potrzeby drugiego człowieka. Pokazująca jak ważne są nasze marzenia, i jak ważnym jest, abyśmy nigdy nie przestawali wierzyć w możliwość ich realizacji. Książka, która otwiera się na czytelnika, zaprasza go do wnętrza, karmi kolorowymi ilustracjami. Obrazkami, które współgrają z treścią, czasem będąc jej dopełnieniem. Główna bohaterka, co tu dużo mówić, nie jest zwykłą kioskarką, jest niezwykłą kioskarką. Jej życie z pozoru monotonne, przewidywalne zmienia się diametralnie. Czy to przypadek, czy też działanie, którego reżyserką jest właśnie nasza bohaterka? Mnóstwo ciekawych wątków, zaszyfrowanych w ilustracjach informacji i przede wszystkim, co tu dużo mówić, chwytająca za serce opowieść.

Cieszę się, że natrafiłam na ten tytuł, ponieważ czasem w zalewie nowości i poleceń można po prostu się pogubić. „Kiosk” Anete Melece jest tą książką, która z pewnością na długo pozostanie w pamięci mojej i mojego syna. Mam nadzieję, że istnieją na świecie takie Olgi, które biorą sprawy w swoje ręce, i z tym całym bagażem doświadczeń przenoszą się do miejsc, w których zaczynają nowe, lepsze życie. Życzę tego wszystkim, nie tylko sprzedawczyniom, abyśmy nie ustawali w walce o nasze marzenia. Jak widać wszystko jest możliwe, a „Kiosk” Anete Melece uważam za świetny wybór, jeśli chcemy podjąć dyskusję nad szczęściem, poszukiwaniem siebie i poczuciem spełnienia.

Mogłabym zaprzyjaźnić się z Olgą. Dziękuję Anete za tę historię, za ukazanie marzeń z perspektywy człowieka, który osiadł w miejscu, i dla którego pojawiło się… światło w tunelu. Pisałam już o kolorowych i zabawnych obrazkach? Są naprawdę przepysznie kolorowe, tak jak okładki magazynów sprzedawanych w „Kiosku”. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, to wiecie co robić. Bawcie się dobrze, kiosk to miejsce, w którym możecie kupić prawie wszystko i spotkać prawie wszystkich.

Autor: Anete Melece
Tytuł: Kiosk
Tłumaczenie: Agnieszka Smarzewska
Wydawnictwo: Natuli
Rok wydania: 2024